Wiedziałam, że wypad na dwa tygodnie i zostawienie lokalu mieszkalnego pod opieką mojej siostry to kiepski koncepcja. Od samych podstaw miałam złe przeczucie, niemniej jednak tak bardzo chciałam jechać, że nie mogłam się powstrzymać. Okazało się, że jak zazwyczaj przeczucie mnie nie myliło. W piątym dniu podróży trzymałam od siostry smsa, że coś złego dzieje się z systemem nawadniającym w ogrodzie. Pomyślałam, że to zwyczajnie pompy ogrodowe znów nawaliły i poleciłam jej, aby wyłączyła i włączyła jeszcze raz to urządzenie. Jak się w późniejszym czasie okazało zepsuła się nie tylko pompa. Wszystko zapchało się ziemią, ponieważ do filtra dostał się tak duży kamień, że jego obecność spowodowała spalenie się silnika pompy. Moja siostra miała zadzwonić po fachowca, niemniej jednak tak z tym zwlekała, że wszystkie moje peonie i bratki uschły od nadmiaru słońca i braku wody. Niewątpliwie nie wpadła na koncepcja, aby użyć konewki i wszelkie moje najpiękniejsze kwiatki obróciły się w pył. Udało mi się uratować wyłącznie róże. Zostały w zacienionym miejscu i woda tak szybko z nich nie wyparowała. Następnym razem zastanowię się dwa razy zanim wyjadę na tak długo. Za dużo pieniędzy kosztował ten ogród.